V8Speed
EVENTS
Eventy motoryzacyjne, zupełnie tak samo jak targi, są jednym z najlepszych źródeł do pozyskania profesjonalnej wiedzy motoryzacyjnej. Zdobytą wcześniej wiedzę, za pośrednictwem Internetu, czy drukowej prasy (o żesz, już jej nie ma...) możesz w sposób bezpośredni zestawić z tym, co jest zaprezentowane przez producentów. Dzięki takim zabiegom, wyrabiasz swoje zdanie na temat określonych produktów. Możesz organoleptycznie ocenić czy faktycznie w tym modelu, jak piszą, jest wystarczająco dużo pianki w oparciu podłokietnika, czy faktycznie skórzana tapicerka, którą obszyta została deska rozdzielcza ma sens, czy czarne wnętrze samochodu nadaje mu ekskluzywności. Czy może należy pójść w inne niestandardowe kolory? Na te oraz dziesiątki innych pytań możesz w przeciągu kilku godzin otrzymać poprawne odpowiedzi. Wyrabiasz sobie zdanie, opinię, w oparciu o osobiste odczucia oraz faktyczny model. Prawdą jest, że producenci uczestniczący w targach motoryzacyjnych wystawiają najbardziej wypasione wersje swoich produktów. Ale to bardzo dobra rzecz, bowiem ma się możliwość sprawdzenia dokładnie różnic w użytych materiałach, ich fakturze, a nawet zapachu czy miękkości dotyku. Targi mają jeden minus, są obecnie bardzo ograniczone przez samą branżę motoryzacyjną, ale też przez rosnące koszty marketingu (koszty zauważalności marki), a dwa nie można pojeździć oglądanymi modelami. Jednak mimo wszystko od 2008 r. do chwili obecnej mam za sobą skanowane bilety do ponad 23 takich imprez o zasięgu europejskim i krajowym. Bezcenne źródło wiedzy.
Natomiast co innego eventy, na które otrzymuje się indywidualne zaproszenie. To jakby połączenie statycznych targów z możliwością jazdy każdym przywiezionym przez przedstawiciela lub dealera modelem. Czasami także i na torze. I tutaj zaczynamy tworzyć wiedzę, informacje oraz materiał zdjęciowy i video. Nasza wiedza czy znajomość danej marki i jej produktów zestawiana jest z praktyką, bowiem taki event ma to do siebie, że organizowane są wykłady, prezentacje, które są prowadzone przez specjalistów danej marki czy nawet konkretnego produktu czy grupy produktów. Istnieje możliwość zadawania dowolnej ilości pytań, konsultacji, a później jazdy. Wtedy okazuje się, że nastąpi w jakimś stopniu weryfikacja naszej dotychczasowej wiedzy, lub zostanie ona tylko uzupełniona o wrażenia z jazdy. Takie eventy wpływają na zauważalność marki, jej produktów oraz są świetnym pakietem reklamowym. Każdy event ma inny scenariusz i otoczkę, ale główne założenie jest jedno: możliwość uzyskania czy uzupełnienia wiedzy o danym produkcie właśnie poprzez jazdy testowe. Eventy charakteryzują się długością trwania, potencjałem testowania określonych samochodów czy możliwością porozmawiania z przedstawicielami lub nawet szefami określonej marki w danym kraju. Ten networking ma zasadniczy cel, jeśli w nim uczestniczysz, może uzyskać bardzo interesującą, mało dostępną wiedzę z zakresu danej marki, która w uzupełnieniu Twoich wiadomości może tworzyć całość informacji. Wymiana poglądów, zdań czy wrażeń z jazd poszczególnych modeli, nawet innych marek z tego samego segmentu, tylko wzmacnia naszą wiedzę. Warto wskazać, że są eventy, z których korzysta się na przykład tylko w określonym wycinku czas – jazda testowa tylko jednym modelem, ale są też takie, gdzie jest tzw. full opcja na wszystko, co dostarczył organizator. Albo sam decydujesz, że na tym konkretnym evencie masz w kręgu zainteresowania tylko jeden model, i wtedy na nim się skupiasz. Szczegóły organizacyjne konkretnego eventu lub jego agenda czasami stanowi company secret i tylko zaproszeni goście są informowani o pełnej formule spotkania. Ale oprócz odprawy z dawką wiedzy teoretycznej, następuje także cześć praktyczna, czyli jazdy wybranymi modelami lub też całą gamą. Czasami są to jazdy po zamkniętym torze oraz jazdy zwane scenic drive w kolumnie pojazdów. Takie wydarzenia to bardzo dużo atrakcji, emocji, a przede wszystkim życzliwości i autentycznego zainteresowania, jakie okazują organizatorzy wobec uczestników. To naprawdę nie jest wymuszone (jak uśmiechy modelek na wybiegach), ale jest całkowicie prawdziwe i w duchu motoryzacji. Współpraca między organizatorami, a uczestnikami jest autentyczna oraz na odpowiednim poziomie zainteresowania dwóch stron. Dodatkowo networking wzmacniania istniejące kontakty, tworzy nowe połączenia oraz skupia ludzi o podobnych zainteresowaniach lub podobnej pracy zawodowej czy zbliżonych umiejętnościach. Taki event pozwala także, na zweryfikowanie swojego stanowiska wobec konkretnego produktu. Update wiedzy, wymiana doświadczeń oraz możliwość porozmawiania z ekspertami dziedzinowymi ze strony organizatorów to zawsze wartość dodana.
Od 2015 r., uczestniczę w lokalnych oraz krajowych eventach motoryzacyjnych, które są organizowane przez poszczególnych importerów lub lokalnych dealerów konkretnej marki. Za sobą mam mnóstwo przedziurkowanych biletów wstępu na imprezy BMW, Audi, Porsche, Mercedesa. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze 4 wyjątkowych producentów/importerów.
BMW M Festival to już de facto coroczny event zrzeszający przede wszystkim właścicieli modeli M oraz sympatyków tej marki. Event jednio lub dwudniowy w zależności od posiadanej wersji biletu lub też zaproszenia. Z jednej strony jest to znakomita okazja do znalezienia się w miejscu, w którym ma się możliwość spotkania face to face z bardzo rzadkimi modelami M, a z drugiej strony samo BMW, jako importer dostarcza nowe produkty – elektryczne oraz ICE, które masz możliwość sprawdzenia na drogach publicznych w układzie „tylko jeden, albo elektryczny, albo spalinowy”. Ale to też zależy jaki rodzaj biletu masz w ręku. Sam festiwal dedykowany jest modelom M. Zatem właściciele BMW M, przeróżnych wersji z różnych lat mają możliwość zaprezentowania swojego auta szerszej społeczności. Z jednej strony uderzyła mnie otwartość osób, które się tam pojawiły ze swoimi M-kami, do dzielenia się pasją oraz informacjami, ale z drugiej chyba w formie kontrastu wszechobecne nastawienie pozostałych gości do tego, aby udowodnić wszystkim pozostałym, że się jest najlepszym kierowcą, z największą wiedzą w zakresie sportowej jazdy. Taka megalomania aż parowała od niektórych przed jazdami testowymi na drogach publicznych. Ten aspekt akurat nie przypadł mi do gustu i trochę słabo wpływał na całościowy odbiór dużego eventu. Oczywiście organizator nie ma w ogóle wpływu na zachowaniu osób z biletami w ręku, ale nie patrząc już na istniejące stereotypy, to można stwierdzić, że ta impreza przyciągnęła sporą ilość buraków mających ogromne mniemanie o sobie i swoich możliwościach w zakresie dynamicznej jazdy. M Festival to także bardzo interesująca przestrzeń tak zwanego expo, gdzie każdy mógł podziwiać najnowsze BMW M5 a także M4 CS oraz wytworzone w ilości 50 sztuk na cały świat, limitowane 3.0 CSL. I to była wspaniała rzecz. Pomijając czynnik ludzki, organizatorzy udowodnili, że modele M to nie tylko samochody, ale przede wszystkim emocje, pasja, adrenalina oraz czysta radość z jazdy i współdzielenie się tymi elementami z osobami, które odważyły się pochwalić swoimi wypieszczonymi modelami M. BMW M Festival to bardzo ciekawy event, który oprócz samej idei, był zrobiony w naprawdę niesamowitym miejscu – na torze Silesia Ring w Kamieniu Śląskim. Uważam, że każdy fan marki BMW, a w szczególności modeli z rodziny M, powinien chociaż raz uczestniczyć w tym wydarzeniu, dlatego że ma szansę na spotkanie ciekawych, limitowanych wersji, a także ma szansę na znalezienie osób, które podzielają jego pasję do marki BMW i radości z jazdy. Przecież nie wszyscy tam obecni to osoby z wystająca słomą z butów. M Festival to również doskonała okazja do zwiększenia zasobów posiadanej już wiedzy o produktach BMW M, bowiem masz okazję do ich realnego obejrzenia i nawet przetestowania, jako driver. Zakładam, że z roku na rok ta impreza będzie na coraz wyższym poziomie organizacyjnym.
BMW M Week to event, w którym następuje skumulowanie litery M. Ale musisz się nastawić na konkretny model lub dwa, bo zainteresowanie jest ogromne, nawet jak jazdy rozłożysz na kilka dni. Oczywiście jest zawsze możliwość spokojnego obejrzenia zaprezentowanej gamy modeli M w potędze Competition. BMW zawsze prezentuje praktycznie pełną gamę modeli M dla osobówek, ale także dla serii X, a także jazdy testowe z przedstawicielem dealera. Profesjonalna oraz kompetentna obsługa eventu pozwoli na znalezienie odpowiedzi nawet na najbardziej dociekliwe pytania motoryzacyjne, które zadręczają Ci umysł od lat. Event nie tylko dla fanów marki BMW i modeli M, ale dla każdego miłośnika sportowej motoryzacji. Event BMW M Week jest rok w rok replikowany przez lokalnych dealerów marki. Warto skorzystać z ich otwartości!
BMW M Days to event, którego nie powinien opuścić żaden fan BMW M. To święto, które skupia wokół siebie nie tylko model M, ale także miłośników marki BMW, klientów, sprzedawców, marketingowców, instruktorów oraz osoby, które uwielbiają markę BMW i samochody sygnowane logo M. To również doskonała platforma do wymiany doświadczeń, opinii, uwag. Taki networking, który pozwala na wymianę wiedzy dotyczącej modeli M. W skrócie święto M oraz niebywała atrakcja dla każdego petrolhead’a, który oprócz benzyny we krwi, potrafi wykazać się szczegółowymi informacjami związanymi z daną marką oraz jej najlepszymi modelami. 30 sierpnia 2025 r. w salonie BMW Inchcape Wrocław odbył się fantastyczny event, na którym można było podziwiać praktycznie cały przekrój samochodów M oraz modeli z segmentu GKL. Najważniejszą atrakcją eventu była jazda po trasie w trybie Lead&Follow wybranym wcześniej modelem M. A do wybory były takie cudeńka jak: M3 Competition Touring, M4 CS, M5, M5 Touring, X5 M Competition, X6 M Competition, XM. Mój wybór to oczywiste M4 CS, ale o tym będziecie mogli poczytać w dziale testy. Sam event obejmował wiele atrakcji w tym, prezentację modelu M3 CS Touring, strefę food&chill, strefę dla dzieci, symulatory wyścigowe oraz możliwość dokładnego obejrzenia każdego modelu M z oferty BMW. BMW M Days w Inchcape Wrocław, to wspaniała przygoda, która na długo pozostanie w pamięci. Klasyczne modele BMW M doskonale wpisują się w to co BMW ma w swojej ofercie, czyli samochody ICE, EV oraz hybrydowe. Prezentują najlepszego geny M oraz nowoczesny design.
Dziękuję BMW Inchcape Wrocław za zaproszenie na te wyjątkowe wydarzenie!
Audi RS Week to inaczej drzwi otwarte do świata Audi Sport. Właśnie dzięki lokalnym dealerom. Zatem szybki zapis i telefon do salonu i jesteś umówiony na konkretny model lub kilka w zależności od Twoich potrzeb. Modele RS są gotowe do jazdy, ale trzeba mieć w głowie także zakodowane informacje, że to drogi publiczne, więc i ograniczenia, a z drugiej strony wielka moc po prostu kusi…Audi RS Week pozwala na naprawdę indywidualne i bardzo profesjonalne podejście do jazdy testowej wybranym modelem lub modelami. Pamiętaj, aby rozmawiać z osobą, z którą jedziesz, a będziesz zaskoczony wiedzą jaką otrzymasz. I mimo, że znasz się ma motoryzacji premium sport nawet z 30 lat, to i tak znajdzie się jakiś niuans, który zostanie Ci wzorowo wytłumaczony. Impreza corocznie replikowana.
Mercedes-AMG Driving Days to kolejna wspaniała edycja imprezy motoryzacyjnej, podczas której istnieje możliwość prowadzenia najnowszych samochodów sygnowanych logo AMG. Trasa przejazdu obejmuje wrocławską AOW oraz okoliczne wioski. Tak zróżnicowane warunki pozwalają na szczegółowe zapoznanie się z pojazdem w różnych warunkach drogowych. Dzięki takim wydarzeniom Mercedes przybliża modele AMG, wszystkim zainteresowanym. Pod bacznym okiem instruktorów Driving Academy AMG można zespoić się z samochodem oraz poznać jego charakterystyczne elementy. Jednocześnie otrzymuje się szeroką dawkę wiedzy o testowanych samochodach. Fantastyczna dawka adrenaliny i wiedzy! Podobnie ma się sprawa z eventem EQ Tour, na którym prezentowane są wyłącznie samochody elektryczne. Tak samo, jak w przypadku AMG Driving Days, jest do dyspozycji kilka elektrycznych modeli, za którymi usiądziesz za kierownicą. Jeśli elektryki to dla Ciebie coś odstraszającego lub masz jakieś fobie przed takim rozwiązaniem, to gotową receptą na takie zachowanie jest właśnie skorzystanie z możliwości jazdy. Uwierz! Będziesz bardzo zaskoczony jakie one są naturalne oraz jak szybko potrafią jeździć.
Imprezy organizowane przez Porsche zawsze są wspaniałe, poprzez produkty jakie się tam pojawiają. To nie tylko lokalne eventy, gdzie można obejrzeć z bliska najnowsze wcielenia 911-ki, w wersjach GT3 czy GT2RS, ale także ogólnopolskie imprezy jak na przykład Porsche Parade. A coroczna impreza Porsche Parade to za każdym razem niesamowite przedsięwzięcie. W tym roku jubileusz, bo w 2023 r. Porsche kończy 75 lat. Zatem tyle samo modeli z naciskiem na 911 i jej pochodne, stacjonowało we Wrocławiu. To także wspaniała okazja do świętowania tego cudownego jubileuszu. Sama marka związana jest ekstremalnie ze motosportem, w szczególności z Le Mans. Ale nie tylko z tym rodzajem ścigania. Podczas Porsche Parade można było skosztować tego, czym dla Porsche jest model 911 oraz czym dla 911 są wersje GT, z naciskiem na GT3 i GT3 RS. Można powiedzieć, że to wspaniała i niesamowita historia, która przez 75 lat nie miała w ogóle przewidzianego zakończenia. Ale okazuje się, że dosłownie za rogiem czeka pełna elektryfikacja, która ma sporo do zaoferowania.
Poniżej to, co najlepsze, czyli fotorelacje. Bez zbędnego komentarza czy opinii. Wszystkie historie zapisane są w fotografiach sportowych modeli z segmentu premium oraz premium sport. Na przestrzeni lat od 2015 do chwili obecnej. Premium brands only. Niech zdjęcia opowiadają historie.
EVENTS
Eventy motoryzacyjne, zupełnie tak samo jak targi, są jednym z najlepszych źródeł do pozyskania profesjonalnej wiedzy motoryzacyjnej. Zdobytą wcześniej wiedzę, za pośrednictwem Internetu, czy drukowej prasy (o żesz, już jej nie ma...) możesz w sposób bezpośredni zestawić z tym, co jest zaprezentowane przez producentów. Dzięki takim zabiegom, wyrabiasz swoje zdanie na temat określonych produktów. Możesz organoleptycznie ocenić czy faktycznie w tym modelu, jak piszą, jest wystarczająco dużo pianki w oparciu podłokietnika, czy faktycznie skórzana tapicerka, którą obszyta została deska rozdzielcza ma sens, czy czarne wnętrze samochodu nadaje mu ekskluzywności. Czy może należy pójść w inne niestandardowe kolory? Na te oraz dziesiątki innych pytań możesz w przeciągu kilku godzin otrzymać poprawne odpowiedzi. Wyrabiasz sobie zdanie, opinię, w oparciu o osobiste odczucia oraz faktyczny model. Prawdą jest, że producenci uczestniczący w targach motoryzacyjnych wystawiają najbardziej wypasione wersje swoich produktów. Ale to bardzo dobra rzecz, bowiem ma się możliwość sprawdzenia dokładnie różnic w użytych materiałach, ich fakturze, a nawet zapachu czy miękkości dotyku. Targi mają jeden minus, są obecnie bardzo ograniczone przez samą branżę motoryzacyjną, ale też przez rosnące koszty marketingu (koszty zauważalności marki), a dwa nie można pojeździć oglądanymi modelami. Jednak mimo wszystko od 2008 r. do chwili obecnej mam za sobą skanowane bilety do ponad 23 takich imprez o zasięgu europejskim i krajowym. Bezcenne źródło wiedzy.
Natomiast co innego eventy, na które otrzymuje się indywidualne zaproszenie. To jakby połączenie statycznych targów z możliwością jazdy każdym przywiezionym przez przedstawiciela lub dealera modelem. Czasami także i na torze. I tutaj zaczynamy tworzyć wiedzę, informacje oraz materiał zdjęciowy i video. Nasza wiedza czy znajomość danej marki i jej produktów zestawiana jest z praktyką, bowiem taki event ma to do siebie, że organizowane są wykłady, prezentacje, które są prowadzone przez specjalistów danej marki czy nawet konkretnego produktu czy grupy produktów. Istnieje możliwość zadawania dowolnej ilości pytań, konsultacji, a później jazdy. Wtedy okazuje się, że nastąpi w jakimś stopniu weryfikacja naszej dotychczasowej wiedzy, lub zostanie ona tylko uzupełniona o wrażenia z jazdy. Takie eventy wpływają na zauważalność marki, jej produktów oraz są świetnym pakietem reklamowym. Każdy event ma inny scenariusz i otoczkę, ale główne założenie jest jedno: możliwość uzyskania czy uzupełnienia wiedzy o danym produkcie właśnie poprzez jazdy testowe. Eventy charakteryzują się długością trwania, potencjałem testowania określonych samochodów czy możliwością porozmawiania z przedstawicielami lub nawet szefami określonej marki w danym kraju. Ten networking ma zasadniczy cel, jeśli w nim uczestniczysz, może uzyskać bardzo interesującą, mało dostępną wiedzę z zakresu danej marki, która w uzupełnieniu Twoich wiadomości może tworzyć całość informacji. Wymiana poglądów, zdań czy wrażeń z jazd poszczególnych modeli, nawet innych marek z tego samego segmentu, tylko wzmacnia naszą wiedzę. Warto wskazać, że są eventy, z których korzysta się na przykład tylko w określonym wycinku czas – jazda testowa tylko jednym modelem, ale są też takie, gdzie jest tzw. full opcja na wszystko, co dostarczył organizator. Albo sam decydujesz, że na tym konkretnym evencie masz w kręgu zainteresowania tylko jeden model, i wtedy na nim się skupiasz. Szczegóły organizacyjne konkretnego eventu lub jego agenda czasami stanowi company secret i tylko zaproszeni goście są informowani o pełnej formule spotkania. Ale oprócz odprawy z dawką wiedzy teoretycznej, następuje także cześć praktyczna, czyli jazdy wybranymi modelami lub też całą gamą. Czasami są to jazdy po zamkniętym torze oraz jazdy zwane scenic drive w kolumnie pojazdów. Takie wydarzenia to bardzo dużo atrakcji, emocji, a przede wszystkim życzliwości i autentycznego zainteresowania, jakie okazują organizatorzy wobec uczestników. To naprawdę nie jest wymuszone (jak uśmiechy modelek na wybiegach), ale jest całkowicie prawdziwe i w duchu motoryzacji. Współpraca między organizatorami, a uczestnikami jest autentyczna oraz na odpowiednim poziomie zainteresowania dwóch stron. Dodatkowo networking wzmacniania istniejące kontakty, tworzy nowe połączenia oraz skupia ludzi o podobnych zainteresowaniach lub podobnej pracy zawodowej czy zbliżonych umiejętnościach. Taki event pozwala także, na zweryfikowanie swojego stanowiska wobec konkretnego produktu. Update wiedzy, wymiana doświadczeń oraz możliwość porozmawiania z ekspertami dziedzinowymi ze strony organizatorów to zawsze wartość dodana.
Od 2015 r., uczestniczę w lokalnych oraz krajowych eventach motoryzacyjnych, które są organizowane przez poszczególnych importerów lub lokalnych dealerów konkretnej marki. Za sobą mam mnóstwo przedziurkowanych biletów wstępu na imprezy BMW, Audi, Porsche, Mercedesa. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze 4 wyjątkowych producentów/importerów.
Poniżej to, co najlepsze, czyli fotorelacje. Bez zbędnego komentarza czy opinii. Wszystkie historie zapisane są w fotografiach sportowych modeli z segmentu premium oraz premium sport. Na przestrzeni lat od 2015 do chwili obecnej. Premium brands only. Niech zdjęcia opowiadają historie.
AUDI SPORT FESTIWAL 2026
AUDI SPORT FESTIWAL 2026
CASTROL IKONY MOTORYZACJI 2025
BMW M FESTIVAL 2025
PREMIERA BMW M2 CS 2025
WYŚCIG GÓRSKI SZCZAWNE-KULASZCZE 2025
BMW M DAYS 2025
POSITIVE WAYS 2025
XXII STAR DRIVE POLAND 2025
AUDI ROADSHOW 2024
BMW M FESTIVAL 2024
PREMIERA BMW M5 2024
PREMIERA BMW M4 CS 2024
AUDI DRIVING EXPERIENCE SPORTCAR 2023
AUDI DRIVING DAYS 2022
LOKALNE EVENTY AUDI, BMW, MERCEDES-BENZ
AMG PERFORMANCE DAY 2021
LOKALNE EVENTY AUDI
AMG DRIVING DAY 2022
PREMIERA BMW M2 2023
AUDI RS WEEK 2023
PREMIERA BMW M3 CS 2023
PORSCHE PARADE 2024
PORSCHE PARADE 2023
BMW LUXURY DAYS 2023
PREMIERA BMW: THE 7 2022, THE XM 2023
MERCEDES EQ TOUR 2023
PORSCHE GT2 RS, GT3 RS 2018
III MIĘDZYNARODOWY ZLOT ROLLS-ROYCE & BENTLEY 2011
ALLEGRO POWER 2008
DLACZEGO TURBO S?
Pytanie – jaki model Porsche jest najlepszy, które dość często słyszę, jest pytaniem z jednej strony złożonym, ale jednocześnie niesamowicie prostym. I w najlepszym układzie trzeba na nie odpowiedzieć, w taki sposób, aby 9-letnie dziecko zrozumiało za pierwszym razem. A odpowiedź jest jedna: obecne 911 Turbo S (992.2). Tak naprawdę puryści – o ile istnieją takie osoby (bo pojęcie to znane jest bardziej z internetu niż z realnego życia), będą kiwać głową, osoby będące psycho-fanami marki, pokiwają palcem wskazując na zupełnie inny kierunek, Ci co udają, że się znają od razu powiedzą, że 911 GT3 RS, a Ci co uznają się za wielkich ekspertów motoryzacyjnych patrząc przez pryzmat lajków czy swoich zasięgów – znający się na wszystkim, od razu zaprotestują, twierdząc, że jestem po prostu głupi, bo najlepsze jest zupełnie inne auto. Ale to nie prawda. Patrząc na filozofię tej marki, wertując kolejne księgi historii, na łamach których zapisały się naprawdę wybitne modele, próbując złączyć takie potężne hasła (za którymi stoją poważne programy rozwojowe) jak: Sondermodell, Sounderwunsch, Paint to Sample, Flachbau, Leichtbau, Exclusive Manufaktur wchodzimy w świetny świat Porsche Heritage. Świat, w którym z początku ciężko funkcjonować, bowiem przeplata się między sobą wiele – nazwijmy to strun z różnymi programami, rozwiązaniami, ale co ciekawe one w prosty sposób łącza się ze sobą, dając obraz całej – posłużę się tutaj dalej elementami fizyki kwantowej – teorii strun – a w zasadzie krajobrazu teorii strun, czyli tego, co jest budulcem DNA w Porsche, czyli motosportu, pasji do sportowych samochodów, lekkości konstrukcji, uniwersalności i powtarzalności, indywidualnych projektów, następnie krętych alpejskich dróg, ale także prestiżu oraz wyjątkowości. Te wszystkie czynniki, łączą się w pojęciu heritage. Nie classic, nie legacy, a właśnie heritage. Oczywiście dziedzictwo – to skąd wywodzi się samo Porsche jest niezwykle ważnym czynnikiem w ich DNA, ale to mieści się w pojęciu heritage, które dzięki temu jest szersze i daje znacznie większy obraz pozwalający zrozumieć historię Porsche. I właśnie, model 911 Turbo S (992.2) jest w takim centrum. I mimo że uwielbiam generację 993 911 Turbo S (a mimo to nie jestem purystą), to przechodząc przez 992 bez kropki i dwójki, aż do 992.2 doskonale widać, dlaczego najnowsze Turbo S jest zupełnie pod drugiej stronie skali. To sprawka technologii t-hybrid, gdzie 993 Turbo S było ostatnim modelem chłodzonym powietrzem, 992 Turbo S było ostatnim modelem ICE, a 992.2 jest czymś nowym w świecie Turbo S. Ale nie o tym dziś. 911 Turbo S (992.2), dlatego, że żaden inny model Porsche nie łączy tylu światów naraz: Sonderwunsch, Sondermodell, Paint to Sample, Exclusive Manufaktur, Heritage Turbo, kultura AirWater, historia Flachbau, Leichtbau, geografia Porsche - Zell am See, Grossglockner z mityczną Hochalpenstrasse, Furka Pass, Stelvio Pass. Turbo S jest centrum Porsche. Turbo S jest dziś osobnym modelem w gamie 911, a nie tylko wyższą wersją Turbo. Jest symbolem, który potrafi w jednym samochodzie pokazać wszystko, co Porsche ma najlepsze: rzemiosło, tradycję, technologię, indywidualność. 911 Turbo S to spadkobierca Heritage Turbo, czyli takich modeli jak 930 Turbo S Sondermodell (tak, istniał taki model w 10 sztukach), 993 Turbo S, czy 991 Turbo S Exclusive Series. Również Flachbau, które w generacji 964 było jednym z najbardziej wyjątkowych projektów Porsche Exclusive Manufaktur. 964 Turbo S Flachbau po raz pierwszy połączono filozofię Sondermodell z estetyką Flachbau, tworząc samochód, który był jednocześnie manifestem stylu i technologii. Ten model był kwintesencją programu Sonderwunsch, łącząc indywidualne zamówienia z fabrycznym perfekcjonizmem. Następnie 911 Turbo S 3.3 Leichtbau to prawdziwy biały kruk w historii Porsche, często pomijany, a jednocześnie niezwykle ważny w rozwoju linii Sondermodell. Ten model powstał w 1987 r. jako ekstremalnie odchudzona wersja 930 Turbo S, zbudowana przez dział Sonderwunsch dla najbardziej wymagających klientów. Zamiast luksusu tylko czysta funkcja: mniej wygłuszeń, cieńsze szyby, brak klimatyzacji, lekkie fotele i zredukowane wyposażenie. Silnik 3.3 Turbo S generował 330 KM, ale dzięki masie poniżej 1300 kg Leichtbau był brutalnie szybki. Wyprodukowano zaledwie 50 egzemplarzy, każdy ręcznie składany w Zuffenhausen. Dla Porsche był to eksperyment dlatego, że połączyli filozofię motorsportu z indywidualizacją Sonderwunsch. To właśnie ten samochód był pierwszym Turbo S z krwi i kości, lub lepiej z kilogramów i koni mechanicznych, zanim nazwa stała się symbolem technologicznej perfekcji. Lecimy dalej, do współczesności, bo to także aktualny język Sonderwunsch (indywidualizacja szyta na miarę m.in. projekty 992.2 Land Down Under, czy SADU Edition). Następnie znowu wracamy w przeszłość, bo to naturalny fundament Sondermodell - wspomniany wcześniej 911 Turbo S Flachbau 964. To także wspaniała przestrzeń dla działu Porsche Exclusive Manufaktur oraz Paint to Sample, gdzie kolor staje się manifestem stylu. I jak niektórzy bacznie czytający mogliby wskazać, że przecież takie łączenie elementów struktury Porsche pasuje do prawie każdego modelu – w szczególności Paint to Sample czy Exclusive Manufaktur – z czym się zgodzę, to już Sondermodell i Sounderwunsch niekoniecznie. Model 911 Turbo S Exclusive Series to momentem, w którym Porsche Exclusive Manufaktur pokazało, że indywidualizacja może się stać sztuką. Każdy był lakierowany ręcznie w unikalnym kolorze Golden Yellow Metallic, z karbonowym pasem na masce wnętrzem wykończonym z precyzją godną szwajcarskiego zegarmistrza. To był pierwszy model, który w pełni zintegrował filozofię Sonderwunsch z fabrycznym procesem produkcji. Wyglądał zjawiskowo. Warto dodać, że moc tego modelu była delikatnie wyższa niż 91 Turbo S – 607 KM w porównaniu do 600 bazowych koni mechanicznych. Wersja 911 Turbo S Exclusive Series była jednocześnie dziełem sztuki i rzemiosła. W tym samochodzie Porsche pokazało, że Turbo S to nie tylko moc, ale również estetyka i detal, że heritage może być namacalny w strukturze karbonu i w złotym lakierze. To właśnie Exclusive Series stało się pomostem między tradycyjnym Sondermodell, a nowoczesnym Sonderwunsch, tworząc filozofię, którą dziś kontynuuje 992.2 Turbo S. Dlatego też 911 Turbo S jest uniwersalnym modelem, który doskonale sprawdzi się wszędzie, na torze, na startach spod świateł, do brylowania na wybrzeżu, do podjechania na siłownię, czy na zakupu lub zwykłego dojazdu do pracy lub szkoły, przedszkola. Inne spektakularne wersje 911, jak na przykład GT3, GT3 RS, GT3 Touring, S/T mają swoje ograniczenia w pewnych kwestiach, w których Turbo S wygrywa – a mam na myśli właśnie praktyczność oraz uniwersalność. W mojej ocenie 911 Turbo S jest modelem najbardziej uniwersalnym i skupionym na dziedzictwie Porsche. I nie mylimy tego z Heritage Design Edition. Porsche modelem 911 Turbo S wykreowało nową – osobną linię modelową bowiem w 992.2 nie ma zwykłego stopniowania mocy względem wersji Turbo, bo taka nie istnieje (przynajmniej jeszcze nie ma modelu 911 Turbo 992.2). Sondermodell, Sounderwunsch, Exclusive Manufaktur, Paint to Sample, Flachbau, a nawet Leichtbau przeplatają się i łączą w tym modelu przez dekady, za każdym razem uzyskując podobny efekt – wybitnego modelu danej epoki lub wersji limitowanej, która została stworzona z potrzeby serca i udowodnienia, że zawsze należy zadać pytanie – „what if?” I takie pytanie może zadać zarówno samo Porsche jak i właściciel/kolekcjoner modeli z Zuffenhausen. I właśnie tu zaczyna się historia, która nadaje sens całemu dziedzictwu Turbo S. W 1989 r. Porsche zaprezentowało 911 Turbo S (930 Sondermodell). Auto powstało w zaledwie 10 egzemplarzach ręcznie zbudowanych przez dział Sonderwunsch. To był moment, w którym Turbo S przestało być tylko nazwą, a stało się filozofią. Od tamtej chwili każda generacja Turbo S była punktem zwrotnym w historii marki 930 Turbo S Sondermodell (1989) jako pierwszy prawdziwy Sondermodell, 993 Turbo S (1998), jako ostatni chłodzony powietrzem, 991 Turbo S Exclusive Series (2017) jako manifest rzemiosła Exclusive Manufaktur, 992 Turbo S jako ostatni ICE, aż po 992.2 Turbo S (2026) – pierwszy hybrydowy Turbo, który łączy tradycję z przyszłością. To nie jest tylko ewolucja modelu, to ciągłość idei. Turbo S jest tak żywe, jak żywe jest DNA motorsportowe w Porsche. Jest to jeden nieprzerwany impuls łączący mocną przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Bo 911 Turbo S (992.2) to nie tylko samochód, to punkt zbieżny pięciu światów Porsche. Sondermodell dało korzenie, Sonderwunsch – duszę, Exclusive Manufaktur – rzemiosło, Leichtbau wbiło na wyżyny, a Flachbau - charakter czy może bardziej indywidualność. To model, który łączy indywidualność z perfekcją technologiczną, tak jak niegdyś 930 Turbo S Sondermodell łączyło tor z drogą. W jego genach pulsuje to samo DNA, które napędzało 917 na Le Mans i 935 Moby Dick na Silverstone. Turbo S to czysta kontynuacja tej linii, a nie kopiowanie historii, lecz jej pisanie na nowo z nowymi rozdziałami. Ten samochód udowadnia, że motorsport nie jest tylko o prędkości, lecz o odwadze tworzenia czegoś, czego nikt wcześniej nie spróbował. W tym sensie 911 Turbo S (992.2) jest nie tylko centrum heritage Porsche jest jego sercem bijącym w rytmie torów i alpejskich dróg.
Grafika na podstawie zdjęć autora, AI.
Bartosz Jagodziński
04.09.2026 r.





























































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































